Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do Internetu, natychmiastowo konsumując informacje docierające do nas zza oceanu. Mamy dostęp do wyników finansowych spółek z całego świata. Jednak gdy chodzi o inwestowanie, najczęściej ograniczamy się do warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, ignorując możliwości, jakie dają nam giełdy zagraniczne. Pomimo tego, że wiążą się one z pewnymi utrudnieniami, posiadają szereg zalet.

Obecnie wiele domów maklerskich działających w Polsce oferuje możliwość inwestowania na głównych rynkach zagranicznych. Niektóre z nich wymagają utworzenia oddzielnego rachunku maklerskiego, w innych można inwestować za pośrednictwem tego samego rachunku co na GPW. Realizując zlecenie na zagranicznej giełdzie, polski dom maklerski korzysta z usług pośrednika, który następnie kupuje lub sprzedaje instrumenty bezpośrednio, bądź przekazuje zlecenie kolejnemu podmiotowi, będącemu członkiem danej giełdy. Proces ten, choć pozornie skomplikowany, w istocie jest praktycznie natychmiastowy, a walory widzimy na rachunku w naszym domu maklerskim już po kilku sekundach.

Podstawową zaletą inwestowania na rynkach zagranicznych jest dostęp do znacznie większej liczby spółek i instrumentów. Przykładowo, na GPW mamy dostęp jedynie do kilku ETF-ów. Natomiast na rynku amerykańskim znajdziemy setki tego typu funduszy odwzorowujących konkretne indeksy, spółki z określonych krajów lub konkretne branże. Możemy również być udziałowcami i uczestniczyć w zyskach spółek, których zasięg jest ogólnoświatowy. Microsoft, Facebook, Coca-Cola czy McDonald’s to przykłady przedsiębiorstw, które mają sprawdzone na całym świecie modele biznesowe i pozostają liderami w swoich branżach.

Naturalną konsekwencją dostępu do większej ilości instrumentów są szersze możliwości dywersyfikacji. W okresach spadków na warszawskiej giełdzie wciąż możemy osiągać zyski na rynku amerykańskim, brytyjskim czy niemieckim. Jesteśmy mniej narażeni na ryzyko dotyczące naszego regionu. Ponadto, co do zasady większe spółki są bezpieczniejsze – mają ugruntowaną pozycję na rynku, większą siłę przetargową, bardziej stabilne przychody, bardziej rozpoznawalną markę. W porównaniu do zagranicznych korporacji polskie spółki są natomiast bardzo małe. Przykładowo, w momencie pisania tych słów kapitalizacja jednej z największych polskich spółek giełdowych – PKN Orlen – wynosi niecałe 12 mld $. Dla porównania kapitalizacja Apple wynosi obecnie ok. 890 mld $, a tylko w ostatnim kwartale osiągnęło ono 20 mld $ zysku.

Podstawowym ryzykiem, które wiąże się z inwestycjami w zagraniczne spółki, jest ryzyko walutowe. Inwestując rok temu w akcje Coca-Coli, osiągnęlibyśmy stopę zwrotu w wysokości 9,26%. Jednak w tym samym okresie polski złoty umocnił się w stosunku do dolara o 19,77%, więc w ostatecznym rozrachunku, nawet pomimo stosunkowo dużego wzrostu akcji Coca-Coli, bylibyśmy na inwestycji stratni. Decydując się na kupno zagranicznych spółek, zawsze należy mieć na uwadze, że waluty w dłuższym okresie podlegają znacznym wahaniom.

Wadą inwestowania za granicą są wyższe prowizje i konieczność posiadania większej ilości kapitału. O ile w ujęciu procentowym są one podobne do prowizji na GPW (np. 0,29% wartości transakcji), o tyle minimalna opłata transakcyjna wynosi najczęściej 38 zł, ale może być jeszcze wyższa. Dlatego dla osób lokujących niewielkie środki na giełdzie, tego typu inwestycje będą nieopłacalne.

Oprócz prowizji, w przypadku prowadzenia rachunku w złotówkach, będziemy musieli ponieść koszty przewalutowania. Są one jednak niewielkie, a dodatkowo możemy je zmniejszyć, korzystając z internetowych kantorów do wymiany walut. W niektórych krajach mogą jednak obowiązywać dodatkowe opłaty, z którymi nie mamy do czynienia inwestując na GPW. Przykładem może być opłata Stamp Duty, która wynosi 0,5% i jest pobierana w momencie kupna akcji na giełdzie w Wielkiej Brytanii.

Należy również zwrócić uwagę na kwestie podatkowe. W Polsce i części innych krajów podatek od dywidendy odprowadzany jest automatycznie, a inwestor dostaje na rachunek już kwotę netto. W Wielkiej Brytanii natomiast dywidenda wypłacana jest w kwocie brutto, przez co to na nas spada obowiązek rozliczenia go i odprowadzenia do urzędu skarbowego.

Podsumowując, rynki zagraniczne dają nam ogromne możliwości, które nie są dostępne na warszawskiej giełdzie. Inwestowanie za granicą jest łatwe, można to robić poprzez dom maklerski działający w Polsce. Trzeba jednak zrobić rozeznanie dotyczące opłat i podatków w danym kraju oraz przeanalizować ryzyka wiążące się tego typu inwestycjami, w tym ryzyko zmiany kursu walutowego.